wtorek, 4 sierpnia 2015

Rozdział 3

        Dawsonowie oraz Austin właśnie zakwaterowali się w pobliskim hotelu, gdzie zamierzali spędzić noc przed powrotem do Miami. Każdy z nich poszedł do swojego pokoju, wziąć szybki prysznic oraz od razu położyć się spać, aby Austin nie miał takich zamiarów, ale do rzeczy.
        Ally, po dosyć męczącym dniu postanowiła obmyć swoje ''blade kości''. Ściągnęła z siebie ubrania i weszła pod strumień wody. Miała nadzieje, że wraz z wodą spłyną z niej te emocje po dzisiejszej kolacji. Gorące krople delikatnie łaskotały jej głowę. Zazwyczaj w takich warunkach dobrze jej się myśli, ale nie tym razem. ,,Na dziś koniec myślenia!''- Postanowiła.
         Po skończonej kąpieli wytarła swoje ciało, owinęła się ręcznikiem, rozczesała włosy i wyszła z łazienki, gdzie unosiła się słodka woń balsamu do ciała. Skierowała się w stronę łóżka i doznała nie małego szoku. Przed nią stał Austin, jej ukochany blondasek.

-Jak się tu dostałeś?-Spytała. W sumie bardziej zdziwiło ją, że stał w samym ręczniku, mniej, że w ogóle stał w jej pokoju.

-Ally...-Ujął jej policzek.- Nie zostawia się niezakluczonych drzwi.- Powiedział łagodnie.- Zwłaszcza w hotelu. Nie wiadomo kto może wejść ci do pokoju.

-Jak na razie jesteś tu tylko ty.

-Masz rację. Skorzystałem z tego, że drzwi były otwarte.- Uśmiechnął się.- Ale myślę, że nie jesteś niezadowolona z tego powodu, prawda?- Ally spojrzała na jego korpus. Znad ręcznika wyłaniała się ścieżynka, która niesamowicie ją pociągała. Jego ciało w ogóle było bardziej zbudowane, umięśnione. Mocno zmienił się od ostatniego razu. Oczywiście na lepsze, dużo lepsze.

-Ughhhhh!- Westchnęła.- Dlaczego jesteś taki przystojny?- Wpiła się w jego usta. Austin nie był zdziwiony tym faktem, od razu odwzajemnił jej pocałunek. Widać, że właśnie miał taki zamiar. Doprowadzić jej zmysły do szaleństwa. W tym samym momencie uznał, że stanie na środku pokoju zrobiło się niewygodne. Nie przerywając pocałunków wziął Ally na ręce i przeniósł na łóżko. Tam przejął nad nią dominującą pozę i zaczął całować jej szyję, co z resztą uwielbiała. Gdy zaczął schodzić z pocałunkami w dół oraz powoli rozsuwał jej ręcznik, rozległo się pukanie.

-Cholera! To mogą być rodzice!- Blondyn momentalnie zeskoczył z łóżka poprawiając ręcznik na sobie, który trochę się  poluzował oraz obmyślał plan ucieczki.- Przez balkon!- Krzyknęła w popłochu, poprawiając poduszki.- Dasz radę przeskoczyć! Mieszkasz obok mnie.-Wypchnęła go przez okno balkonowe.

-Ale jak skoczę to ci z dołu zobaczą moją męskość!-Krzyknął przyciszonym głosem.

-Skacz! Pochwal się!- Zamknęła okno balkonowe.- Już idę!- Zawołała, gdy po raz kolejny rozległo się pukanie. Poprawiła wiąz na ręczniku, chwyciła za klamkę, wyrównała oddech i otwarła drzwi.-Przepraszam, że tak długo to trwało, ale brałam prysz...

-Szampana?- Wtrąciła się jej mała Azjatka ze śmiesznym angielskim akcentem z obsługi hotelowej.

-Kochanie, ręcznik mi spadł!- Rozległ się krzyk z zewnątrz.

-Słucham?- Spytała Ally próbując powstrzymać się od śmiechu.

-Kazano mi dostarczyć szampana do tego pokoju.

-Aha.- Powiedziała już spokojnie.- To chyba jakaś pomyłka.

-Nie proszę pani, przysłał go ten golas z balkonu.- Wskazała palcem na całkiem nagiego Austina, który zakrywał swoją męskość. Ally zaśmiała się pod nosem, odebrała butelkę szampana i zamknęła drzwi. Idąc w stronę blondyna pokiwała mu butelką, po czym położyła ją na stoliku nocnym i nalała alkoholu do kieliszków. Gdy to zrobiła dopiero poszła otworzyć blondynowi, który prawdopodobnie mógł już marznąć na dworze.

-Z tego wszystkiego zapomniałem ci powiedzieć, że to może być szampan, którego dla nas zamówiłem.- Ally uśmiechnęła się do niego i go delikatnie pocałowała. Następnie stykając się czołami wpatrywali się w swoje oczy. Cały czas panowała cisza i nikt nie zamierzał tego zmieniać. No może oprócz Ally, która ponownie pocałowała blondyna. Tym razem pocałunek był dłuższy i namiętniejszy. Austin już bez żadnych skrupułów zrzucił ręcznik z brunetki, aby było sprawiedliwie. Teraz gdy oboje byli bez ręczników, zaczęli na ślepo cofać się w stronę łóżka, na które po chwili opadli. Gra toczyła się dalej...

-Czuję, że jutro wszyscy będą mówić o ,,skaczącym po balkonach mężczyźnie".- Ally leżała wtulona w tors jej ukochanego, wraz z nim wyrównując oddech oraz raz po raz biorąc łyk szampana.

-Może to i dobrze.

-W jakim sensie?-Spytała zdziwiona.

-Ten hotel od dawna nie miał takiej sensacji.- Zaśmiał się cicho i przycisnął Ally bliżej siebie. Uwielbiali ten moment kiedy było już po wszystkim. Wtedy tylko leżeli wtuleni w siebie i rozmawiali. Gdy byli na studiach, był to ich ulubiony sposób, aby móc poczuć swoją bliskość, której każdego dnia potrzebowali.-Idziemy spać?- Spytał po chwili, na co Ally mu przytaknęła. Odłożyli kieliszki, Austin wtulił ją w siebie pocałował w głowę i szepnął ,,Dobranoc"

                                                                  RANKIEM
- Ty idź obudzić Ally, a ja pójdę po Austin'a. Góra za 10 minut wszyscy mają być na dole.- Penny rozdzieliła zadania i sama udała się obudzić chłopaka. Lester przytaknął jej i wszedł do pokoju Ally najciszej jak tylko potrafił. W pomieszczeniu panowała  kompletna ciemność, podszedł więc do łóżka. Chcąc sprawić przyjemność swojej córce postanowił obudzić ją tak jak kiedyś. Powoli położył się na materacu, żeby się przypadkiem nie obudziła, otulił ją i odgarnął jej włosy.
- Skarbeńku, obudź się.- Nie czując żadnej reakcji z jej strony próbował dalej:
- Alluś, wstawaj. - Wreszcie doczekał się reakcji, lecz nie takiej jak się spodziewał.  Lester zamiast głosu swojej córki usłyszał męski głos Austin'a, który przez sen wymamrotał:
-Kochanie, nie wstajemy. Mamy jeszcze czas.
-Ccccoooo?- Lester z wrażenia spadł z łóżka. W pokoju rozległ się huk, który na dobre obudził parę. Pan D. szybko wstał z podłogi i podbiegł odsłonić rolety.
- Panie Dawson, bardzo mi miło, ale wolę Pana córkę. Jeżeli to pana w jakikolwiek sposób uraziło to przepraszam.-Stwierdził Austin, gdy wreszcie doszło do niego co się wydarzyło. Zdenerwowana Ally dała mu kuksańca w bok.
- Tato! Co Ty tu robisz?!- ,,Cholera! Znowu zapomniałam zakluczyć drzwi!" Przemknęło jej przez myśl. Lester cały czerwony odpowiedział.
- Co ja tu robię?! Co wy tu robicie! Jesteście za młodzi na te rzeczy!- Penny słysząc krzyki dochodzące z pokoju córki postanowiła wkroczyć do akcji. Rozejrzała się po pomieszczeniu i gdy przetworzyła informacje powiedziała lekko zaskoczona, a jednocześnie roześmiana:
- O Austin właśnie Cię szukałam. - Chłopak widząc minę Lestera spuścił wzrok - A Ty Lesterze uspokój się, oni są dorośli, mogą robić co chcą. - Penny widząc minę swojego byłego męża, która mówiła więcej nic tysiąc słów, dodała - Choć zejdziemy na dół, a wy ubierzcie się i przyjdziecie do nas, a my z uśmiechem na ustach będziemy na was czekać, prawda smerfie marudo?- Zwróciła się do swojego byłego męża, no co on tylko burknął coś pod nosem i razem wyszli z pokoju.

Cała czwórka usiadła już przy stoliku. Pomiędzy nimi panowała niezręczna cisza. Ally widząc zdenerwowanie swojego taty i uśmiechniętą minę swojej rodzicielki nie wiedziała co ma zrobić, a co gorsza nie wiedziała co ma powiedzieć, więc zdecydowała się  użyć swoich psychologicznych zdolności i dyskretnie odwrócić uwagę rodziców o tej nie fortunnej sytuacji, którą zastali w jej pokoju.
- O której mamy lot powrotny do Miami? - spytała, kierując swoje  pytanie do Penny
- O 15, prawda Lesterze?
- Yhym - odpowiedział zamyślony  , ta poranna sytuacja nie dawała mu spokoju, przecież Ally to jeszcze dziecko, jest za młoda na te sprawy. Może i ma te swoje 25 lat, ale co z tego! Wiek to tylko liczby. ,,A może przesadziłem? Faktycznie ona już jest dorosła"- Pomyślał, ale co ma zrobić ,że dla niego wciąż jest tą małą dziewczynką, z która dzielił swoje dotychczasowe życie.
Przy stole nastała ponownie grobowa cisza, Penny czekała na odpowiedni moment, aby wspomnieć o minionych wydarzeniach, widząc, że owa sytuacja chyba nigdy nie nastanie, postanowiła działać.
- Nie wiedziałam, ze naszą wczorajsza rozmowę o wnukach weźmiecie sobie aż tak do serca. - powiedziała lekko rozbawiona
- Mamo ! Czy możemy zakończyć ten temat jesteśmy dorośli - odpowiedziała jej Ally. Znów ta cisza... W końcu znowu do akcji wkroczyła Penny, która nie lubiła, gdy jest za spokojnie. Miała tz. zboczenie zawodowe z dżungli, w której zawsze coś się dzieje.
-Słyszeliście coś o nagim mężczyźnie skaczącym po balkonach?- Ally parsknęła śmiechem.
-Nie, pierwszy raz.- Powiedział Austin próbując zamaskować swoje "drugie oblicze".-Wiadomo o nim coś więcej?
-Ponoć ma dobrze zbudowane ciało i duż...- Nie skończyła, ponieważ przerwała im kobieta z recepcji, która jeszcze wczoraj wręczała im klucze.
- Dzień dobry, czy to Pan ma pokój 113? - spytała się zwracając się do Austin'a
- Tak, a o co chodzi ?
- Znaleźliśmy Pana ręcznik na balkonie piętro niżej.- Dziewczyna, chciała zabrzmieć jak najbardziej poważnie, ale nie mogła się powstrzymać od śmiechu.-Aha i państwa sąsiedzi chcieli panu podziękować.- Powiedziała.- Podczas, gdy mieliśmy problem z kablówką, wystarczyło wyjść na balkon po odrobinę rozrywki.- Uśmiechnęła się do niego, oddała mu ręcznik i  jak najszybciej udała się do recepcji, gdzie czekała ją masa pracy. Austin spojrzał zażenowany na Ally, próbując ukryć się przed wzrokiem państwa Dawsonów. Ally, która miała już łzy w oczach, nie mogąc już wytrzymać wybuchła głośnym śmiechem.
-------------------------------------------------------

 Hello everybody,
jak wam się podoba akcja z ,,latającym ręcznikiem", nadal nie wiem jak Aiq na to wpadła. Tak szczerze myślałam, że wyjdzie jeszcze dłuższy ten rozdział, przynajmniej na komórce tak to wyglądało, jak ja chce laptopa!!!! Never mind piszcie komentarze jak wam się podoba najnowszy rozdział, Życzę miłego dnia.
                                            ~Alebazi 

No no no no no noo no no no no no no no no there's no LIMIT!
Pamiętacie tą reklamę? Bo mi się tak nagle wzięła 'z dupencji' xD
Jak widzicie atmosfera się zagęszcza, jest gorąco, wiecie o co chodzi... O te gorące momenty.
Szczerze mówiąc nie lubię ich pisać. Lepiej się je czyta niż pisze xD Chyba, że wy wolicie takie coś pisać... :D Ja wiem, że tak. Tak... Do ciebie mówię zboczuszku! Uh ty! No mordki kochane prosimy o szacuneczek dla Alebazi (bazi, bazi kotki), która wymyśliła akcje z pobudką i śniadankiem :D Prosimy, aby ten szacuneczek był w postaci komentarzy.
                                                   ~Aiquenn

6 komentarzy:

  1. Niezłe to z ręcznikiem.Hahaha:)Biedy Austy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział! Czekam na nexta! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam;3 super rozdział ;3 czekam na kolejny;3 Aiquenn szykuj się na bolesną śmierć jeśli przejdzie ci przez myśl porzucenie tego bloga:D

    OdpowiedzUsuń