niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział 2

-Dlaczego Archeologia?- Spytała Penny, nabijając na widelec kolejny liść sałaty. Cała czwórka znajdowała się w nowoczesnej restauracji, której wystrój był minimalistyczny. Białe ściany, na nich czarnobiałe zdjęcia. Krzesła, stoły oraz podłoga były wykonane z jasnego, brzozowego drewna. Na samym środku lokalu stała lada, a nad nią jako "wisienka na torcie" całego wystroju wisiał ogromny żyrandol. Może i wystrój nie był jakoś specjalnie "ciepły", ale miło spędzało się tu czas i jadło przepyszne jedzenie.

-Mój tata uwielbiał oglądać filmy o Indiana Jones'ie. Stąd się wzięło jego marzenie o tym, aby zostać archeologiem. Jednak poznał mamę, odziedziczył firmę no i jego marzenie się nie spełniło.

-Ale to jest marzenie twojego taty, a nie twoje.-Zauważyła-Dlaczego nie poszedłeś na kierunek, który się tobie marzył?

-Tak naprawdę nie wiedziałem jaki kierunek chcę studiować. W końcu nadszedł czas, aby wybrać, a ja nadal nie byłem zdecydowany. Rozmowa z tatą bardzo mi pomogła. Postanowiłem studiować archeologię, aby częściowo spełnić jego marzenie i go uszczęśliwić. Sprawić by był ze mnie dumny.

-Myślę, że Mike i bez tego jest z ciebie dumny na każdym kroku.

-Tak, pewnie ma pani rację.- Westchnął cicho.- Ale nie żałuje, że wybrałem taki kierunek, a nie inny. Jestem z niego bardzo zadowolony.

-A co zamierzasz robić teraz? Będziesz jeździł gdzieś w delegacje?

-Nie, nie mam ochoty jak na razie nigdzie wyjeżdżać. Chcę się już na stałe osiedlić w Miami i pomóc Ally w prowadzeniu A&A Music Factory.- Uśmiechnął się do niej.

-To w sumie ile jesteście razem?- Tym razem zwróciła się w stronę swojej córki.

-To zależy, czy od pierwszego razu jak się spotykaliśmy, czy drugiego?

-Mieliście jakąś przerwę?

-Długa historia, ale na stałe jesteśmy już ze sobą 6 lat.

-Dokładnie 6.- Potwierdził blondyn i energicznie nachylił się w stronę brunetki, aby dać jej buziaka w policzek.

-Czyli rozumiem, że pewne "epizody" macie za sobą?-Bardziej stwierdziła niż spytała oraz przeszyła ich pytającym wzrokiem. Auslly uśmiechnęło się speszone. Dobrze wiedzieli o jakie "epizody" jej chodziło. Nie zaprzeczali. Uznali, że to nie miałoby sensu. Lepiej, że Penny się o tym dowiedziała niż Mimi. Ona raczej nie należała do grona szalonych i wyluzowanych matek.- Czyli tak. Skoro już tyle o sobie wiecie  to nie myśleliście jeszcze o ślubie?- Lekko się zarumienili. Co prawda już kiedyś planowali ślub, ale tylko w ramach projektu do szkoły w ostatniej klasie liceum. Co nie zmienia faktu, że już wtedy śnili po nocach o poślubieniu swojej drugiej połówki. Austin spojrzał na Ally pytającym wzrokiem, jakby oczekiwał, że ona coś odpowie. Jednak ona nic nie mówiła tylko wpatrywała się w jedzenie na talerzu.

-Nie rozmawialiśmy jeszcze o tym.- Powiedział po chwili namysłu, na co brunetka mu przytaknęła.

-Ja nie wiem dlaczego młodzież tak się zgrywa! Jesteście już dorośli, oboje po studiach, z tego co widzę oboje jesteście ze sobą szczęśliwi...-  ,,Ma rację". Przyznał jej w myślach Austin. Sam nie wiedział dlaczego jeszcze się nie oświadczył Ally, przecież kochał ją ponad życie. Może czekał po prostu, aż skończą studia, aż będzie cała dla niego, a nie tylko 3 razy do roku, jak było przez ostatnie 5 lat. Spotykali się głównie na gwiazdkę, Wielkanoc oraz ich rocznicę, jednak nie zmieniało to faktu, że starali się, aby każde z tych spotkań było specjalne, idealnie. Może dlatego właśnie ich związek przetrwał próbę czasu oraz odległość, która ich dzieliła.

-Mamo, to skomplikowane.- Powiedziała Ally, myśląc, że to zdanie sprawi, że jej rodzicielka nie będzie bardziej wnikać w ten temat.

-Tu nie ma nic skomplikowan... Aaaaa... Już rozumiem o co wam chodzi.- Zdziwiło  to parę. Jak to możliwe, że ona o tym wiedziała, skoro oni tego nie wiedzieli.- Boicie się zobowiązań, to normalne. Wolcie żyć w wolnym związku. Skoro tak, to chociaż postaralibyście się o dziecko.- Walnęła ni z gruchy, ni z Pietruchy. Auslly gdy to usłyszało o mało nie udławiło się własną śliną.- No weźcie! Chciałabym już poniańczyć wnuki. W gazecie przeczytałam, że to idealny wiek na zostanie babcią.

-Mmaa...Alllee...

-Austin twoja mama pewnie uważa tak samo.- Stwierdziła.

-Nnnniiieee wieeeeemmm.- Zająkał się.

-Wiesz co zadzwonię do niej. Jestem pewna, że podzieli moje zdanie.- Powiedziała i zaczęła szukać telefonu w swojej torebce.

-Tato! Zrób coś!- Pisnęła Ally do Lestera, który siedział cicho, zajmując się powolnym sączeniem pepsi przez słomkę.

-O nie słoneczko, myślisz, że dlaczego jestem z twoją matką tyle po rozwodzie? Nigdy nie miałem prawa głosu, to ona nosiła spodnie w tym domu.

-Jest!- Krzyknęła podekscytowana Penny, gdy znalazła swój telefon. Wykręciła numer i przyłożyła słuchawkę do ucha.

-No cześć, Mimi. Penny z tej strony. Tak dokładnie, mama Ally. Tak, ta od gorylów. Słuchaj, jesteśmy właśnie w restauracji i jakoś zaczął nam się temat o wnukach. Aha. Tak. Tak? No widzisz, to super! Dobrze, przekażę. No, całuski, buziaczki, papatki.- Schowała telefon do torebki i wróciła do rozmowy. - Austin twoja mama powiedziała, że już dawno o tym myślała, ale nie wiedziała jak ci to z ojcem powiedzieć. - Przełknął nerwowo ślinę.- Powiedziała, że nie może się doczekać nowego księcia w królestwie materacy skoro i tak wolałeś robić karierę.

--------------------------------------------------------------
Oto  nasz drugi rozdział, rozdziałek, rozdziałuniuiuś...
Dziś dowiadujemy się, że Penny, gdy już nie ugania się za małpiątkami w jungli chce poniańczyć wnuki, a co na to nasze Auslly? Czy weźmie sobie jej prośby do serca? Prawdopodobnie dowiecie się w przyszłym rozdziale. UWAGA SPOILER! W 3 rozdziale możecie spodziewać się akcji z balkonem i "latającym ręcznikiem".

                                                    ~Aiquenn

Serio? Spoiler? 
No dobra niech Ci będzie. By the way dziękujemy za pierwszy komentarz, to naprawdę dużo dla nas znaczy :))) Mam nadzieje, że będzie więcej takich dobrych duszyczek, które podzielą się z nami swoją opinią.
Miłego wieczoru Wam życzę.
                                             ~Alebazi

2 komentarze: