czwartek, 30 lipca 2015

Powitannnnnkooooo!

Pewnego pierdolniętego dnia, w którym pogoda zmieniała się tak szybko, niczym słodki zapach skarpetek mojego taty od razu po wypraniu, do momentu założenia ich na stopy i przejścia na drugą stronę ulicy. W upalny dzień. W pełnych butach. Mniejsza z tym... Zostawmy skarpetki w spokoju. Gdy Alebazi (Jeśli chcecie się dowiedzieć jak ona ma na prawdę na imię, to przeczytajcie jej nickname od tyłu- od Aiq.) była zainspirowana Paranormal Activity 2 (nie, nie będziemy wprowadzać na tego bloga masowego mordu), a ja siedziałam nad jeszcze niedokończoną stroną krzyżówki u mojej z lekka szalonej babci, wpadłyśmy na pomysł założenia tego bloga. Zaczęło się od krótkiej rozmowy sms'owej o tym, że trzeba kopnąć mnie w dupę, prawda Alebazi?
-Zgadza się, co prawda jeszcze nie kopnęłam jej w zad, ale zamierzam to zrobić. Aiquenn miałaś swoje dwa zdania, teraz ja mówię. Soooołłłł... Później jednak doszłyśmy do wniosku, że fajnie byłoby wziąć się za coś takiego razem, no i dlatego tu jesteśmy. Tak, wiemy ta historia była niezwykle ciekawa...Tsa... Emocje jak na grzybobraniu...Za to opowiem wam bardziej ekscytującą historię o powstaniu nazwy linku naszego bloga. Więc... Jakieś 30 min. temu jadłyśmy mentosy i każda zamawiała sobie swój ulubiony smak, aby ta druga jej nie wszamała. Myślałyśmy wtedy nad nazwą. Zastanawiałyśmy się nad tym jaką nazwę dać, aby była łatwa do zapamiętania i właśnie wtedy powiedziałam, że to ma być arbuz, mój ulubiony owoc.
-Wtedy ja dopisałam swój ulubiony (malina) oraz dodałam po myślniku Auslly, żeby było wiadomo o co chodzi. Tak więc to tyle... Po tym WSPAAAAANIAŁYM wprowadzeniu, zapraszamy was do przeczytania rozdziału, który prawdopodobnie pojawi się jeszcze dzisiaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz