JEŻELI CZYTASZ TEN ROZDZIAŁ TO WIESZ, ŻE WRÓCIŁYŚMY I TO Z POMPĄ!
BĘDĄ CYCKI BĘDZIE POMPA! WIĘC W ZWIĄZKU Z TYM ŻULIMY O KOMENTARZE.
DZIĘKUJEMY, MIŁEJ LEKTURY.
-Super, że się wreszcie spotkaliśmy , dawno nie robiliśmy niczego we dwóch. -Prawda. Od przyjazdu do Miami ciągle coś się dzieję, jednak muszę przyznać, że trochę mi ciebie brakowało. - Powiedział Austin, a Dez słysząc te słowa rzucił mu się na szyje, wyglądał wtedy jak szczęśliwy pięciolatek, który właśnie dostał swoja wymarzoną zabawkę. Austina lekko zamurowało, lecz żeby nie zranić uczuć przyjaciela zaskoczony ledwo odwzajemnił jego gest.
BĘDĄ CYCKI BĘDZIE POMPA! WIĘC W ZWIĄZKU Z TYM ŻULIMY O KOMENTARZE.
DZIĘKUJEMY, MIŁEJ LEKTURY.
-Super, że się wreszcie spotkaliśmy , dawno nie robiliśmy niczego we dwóch. -Prawda. Od przyjazdu do Miami ciągle coś się dzieję, jednak muszę przyznać, że trochę mi ciebie brakowało. - Powiedział Austin, a Dez słysząc te słowa rzucił mu się na szyje, wyglądał wtedy jak szczęśliwy pięciolatek, który właśnie dostał swoja wymarzoną zabawkę. Austina lekko zamurowało, lecz żeby nie zranić uczuć przyjaciela zaskoczony ledwo odwzajemnił jego gest.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że to słyszę.- Cmoknął go w czoło i skierował się w stronę miejsca, do którego mieli się udać.Szli przez miasto, było jeszcze widno, cóż się dziwić przecież to było Miami. Tu zawsze było ciepło oraz słonecznie przez cały dzień, oczywiście jak od każdej reguły zdarzały się wyjątki . Podążali wzdłuż bardzo ruchliwej ulicy, podziwiając otaczające ich budynki i najdziwniejsze zakamarki tego miasta. Austin chciał przerwać ciszę, która nie była niefortunna, po prostu jego ciekawość wzięła górę i zapytał:
- To gdzie idziemy? - Pytał wcześniej Deza, ale ten nie chciał mu nic powiedzieć, blondyn miał nadzieje , że może tym razem jego kumpel coś mu zdradzi.
- Syn kolegi mojego taty prowadzi pewien bar, podobno dużo się tam dzieje. Wiesz głównie imprezy tematyczne. W zeszłym tygodniu zaprosił mnie na wieczór żartu i satyry i było naprawdę super! Tobie na pewno tobie też się tam spodoba.- Austin tylko się uśmiechnął już dawno nie był w żadnym klubie, nie miał na to czasu, przecież miał studia, rodzinę, a w międzyczasie jeszcze Ally. Żałował, że w czasie tych pięciu lat nie znalazł dla niej więcej czasu. Szli dalej w ciszy, ale po pewnym czasie to się zmieniło, a dokładniej kiedy minęli swoje dawne liceum i zaczęli wspominać stare dobre czasy, wymieniając co gorsze i za razem zabawniejsze historie.
-----------------------------------------------------------------------------------
- Dez nie wydaje Ci się, że to miejsce jest trochę... dziwne? -Szepnął blondyn, rozglądając się po pomieszczeniu. Mimo tego, że wszystko było normalnie wystrojone: Ciemne ściany i również ciemne drewniane meble, coś mu tutaj nie pasowało. Przy ladzie i stolikach siedzieli sami mężczyźni, nie pakerzy, lecz coś w rodzaju facetów ciotowatego pokroju. Co gorsza niekiedy któryś z nich wpatrywał się w niego ukradkiem.
- Nie, a dlaczego tak sądzisz?-Łyknął drinka.- Bracie, luzuj bokserki! Dzisiaj jesteśmy tylko my, ten barek, no i mój ograniczony czas, ponieważ umówiłem się z mamą, że wrócę do kolacji.- Uniósł kieliszek tak jakby wnosząc toast, po czym jednym duszkiem upił połowę cieczy zawartej w nim.
,, Może i Dez miał racje, może wszystko było w porządku... ''- Pomyślał, ale i tak wciąż czuł w sobie niepokój. Próbując o tym zapomnieć wziął jedną z ulotek zawierających inforamcje na temat tego miejsca i zaczął czytać. Po chwili znów miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Rozejrzał się po barze. Zawiesił na chwilę wzrok na barmanie, który bacznie mu się przyglądał wycierając środek kolejnej lampki do wina. ,,Ok, to przecież normalne, że barman przygląda się klientowi, który przed chwilą zamówił drinka''. Austin przerzucił kolejną stronę ulotki natrafiając na stronę z ofertą dzisiejszej imprezy i zaczął czytać ją szeptem starając się jak najwięcej zrozumieć.
,, Zapraszamy wszystkich samotnych homoseksualistów na wieczór odnajdywania swojej drugiej połówki! Tylko dziś oferta specjalna! Jeśli zamówisz pokój dla pary, dobrze schłodzony szampan gratis!"
-----------------------------------------------------------------------------------
- Dez nie wydaje Ci się, że to miejsce jest trochę... dziwne? -Szepnął blondyn, rozglądając się po pomieszczeniu. Mimo tego, że wszystko było normalnie wystrojone: Ciemne ściany i również ciemne drewniane meble, coś mu tutaj nie pasowało. Przy ladzie i stolikach siedzieli sami mężczyźni, nie pakerzy, lecz coś w rodzaju facetów ciotowatego pokroju. Co gorsza niekiedy któryś z nich wpatrywał się w niego ukradkiem.
- Nie, a dlaczego tak sądzisz?-Łyknął drinka.- Bracie, luzuj bokserki! Dzisiaj jesteśmy tylko my, ten barek, no i mój ograniczony czas, ponieważ umówiłem się z mamą, że wrócę do kolacji.- Uniósł kieliszek tak jakby wnosząc toast, po czym jednym duszkiem upił połowę cieczy zawartej w nim.
,, Może i Dez miał racje, może wszystko było w porządku... ''- Pomyślał, ale i tak wciąż czuł w sobie niepokój. Próbując o tym zapomnieć wziął jedną z ulotek zawierających inforamcje na temat tego miejsca i zaczął czytać. Po chwili znów miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Rozejrzał się po barze. Zawiesił na chwilę wzrok na barmanie, który bacznie mu się przyglądał wycierając środek kolejnej lampki do wina. ,,Ok, to przecież normalne, że barman przygląda się klientowi, który przed chwilą zamówił drinka''. Austin przerzucił kolejną stronę ulotki natrafiając na stronę z ofertą dzisiejszej imprezy i zaczął czytać ją szeptem starając się jak najwięcej zrozumieć.
,, Zapraszamy wszystkich samotnych homoseksualistów na wieczór odnajdywania swojej drugiej połówki! Tylko dziś oferta specjalna! Jeśli zamówisz pokój dla pary, dobrze schłodzony szampan gratis!"
- Eee... Dez?-Spytał spanikowany. Już zaczął powoli rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Teraz aby oczekiwał wyjaśnień, które potwierdziłyby jego przypuszczenia.
-Tak przyjacielu?- Rudy uniósł swój wzrok prosto znad kieliszka, do którego przed chwilą wpadła mu mała muszka owocówka, którą próbował wyłowić nabierając na słomkę.
- Gdy mówiłeś, że Syn kolegi twojego taty prowadzi ten bar ze swoim partnerem to pewnie wiesz jak on się nazywa, prawda?-Próbował podejść do niego łagodnie, wiedział jaki Dez jest uczuciowy.
-Ks...Ksawery? Nie! Xavię. Właśnie, Xavię.- Powrócił do jego połowów.- O... Już prawie... I... Mam cię mendozjo!- Podskoczył z radości zwracając twarz w stronę drzwi.- O patrz! O wilku mowa.- Blondyn także zwrócił swoją facjatę w stronę drzwi, gdzie zobaczył mężczyznę z idealnie ułożoną fryzurą, różową koszulką i czerwonymi skórzanymi rurkami. ,,O nie, tylko go nie wołaj, tylko go nie wołaj..."- Xavię juhuu! Chodź do nas!- Wydarł się rudy. Wcześniej wymieniona osoba odwróciła się i gdy zobaczyła przyjaciół przy barze uśmiechnęła się szczerze.
-O mój Boziu, Deziątko. Fajnie że jesteś, a kim jest twój złotowłosy słodziaczek?-Ty pewnie jesteś Austin! Deziątko tyle mi o tobie opowiadał!- Austin mruknął pod nosem, udając, że jest całkowicie pochłonięty czytaniem ulotki. Xavię uśmiechnął się szczerze, nie zwracając uwagi na ignorowanie ze strony przyjaciela jego przyjaciela.- Co tutaj robicie?
-Postanowiliśmy się trochę zabawić.
-Rozumiem... No to nie przeszkadzam. Joe już nie może się doczekać aż przyjdę do niego.- Pokiwał w stronę swojego partnera, po czym posłał mu całusa w powietrzu, którego ten złapał i przyłożył do serca. Xavię nie tracąc uśmiechu poszedł do swojego ukochanego.
-Dez! Wynosimy się stąd! I to już?
-Już?-Spytał rozczarowany.-Tak szybko?
-Bez gadania!
-Teraz to ja nie mogę...
-Czemu?
-Bo muszę do toalety.
-Idź.- Rzucił zrezygnowany. Uradowany Dez przelotnie pocałował Austina w policzek i prędko pobiegł do ubikacji. Blondyn starając się pozostać niezauważonym skulił się przy barze. ,,Ileż można sikać" -pomyślał. Nie czuł się bezpiecznie w tym miejscu, miał obawę, że zaraz przyjdzie jeden z osób tutaj obecnych i zacznie go zaczepiać.
-Cześć.-Powiedział nieśmiało. ,,Po cholerę ja o tym pomyślałem.-Jestem Steve. Koledzy mówią mi Steve'cio. - Austin kiwnął głową.-Słuchaj, nie będę obijał w bawełnę. Widzę przystojnego młodego mężczyznę, który sam siedzi popijając drinka. Akurat tak się składa, że 2 dni temu wystawił mnie mój chłopak. Więc może...
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie... Jesteś bardzo miły i wgl, ale ja...
-Przypominam słodziaki, że dziś mamy promocję na pokój.- Wtrącił się Xavię, który pomagało Joe'mu za barem. Steve'owi z zachwytu aż zapaliły się iskierki w oczach.
-Nie! Zrozumcie to! Ja tu jestem przez przypadek! Ja mam dziewczynę!-Krzyknął a całe pomieszczenie wypełniła głucha cisza. Wszyscy skierowali wzrok w stronę blondyna, który jedyne na co miał ochotę, to zniknąć, albo zapaść się pod ziemię. Wtem z toalety wyszedł Dez zapinając rozporek od spodni.
-Co tu taka cisza? Bawimy się!- Nikt mu nie odpowiedział. Nadal wszyscy tępo wpatrywali się w jego przyjaciela.
-Dez?
-Tak?
-Na trzy.
-Co?
-Trzy! Spierdalamy!-Wylecieli z pomieszczenia jak z procy biegnąc przed siebie chodnikiem, kolejno wymijając przechodniów. W końcu widząc, że znajdują się w bezpiecznej odległości zatrzymali się, łapiąc powietrze.
-Postanowiliśmy się trochę zabawić.
-Rozumiem... No to nie przeszkadzam. Joe już nie może się doczekać aż przyjdę do niego.- Pokiwał w stronę swojego partnera, po czym posłał mu całusa w powietrzu, którego ten złapał i przyłożył do serca. Xavię nie tracąc uśmiechu poszedł do swojego ukochanego.
-Dez! Wynosimy się stąd! I to już?
-Już?-Spytał rozczarowany.-Tak szybko?
-Bez gadania!
-Teraz to ja nie mogę...
-Czemu?
-Bo muszę do toalety.
-Idź.- Rzucił zrezygnowany. Uradowany Dez przelotnie pocałował Austina w policzek i prędko pobiegł do ubikacji. Blondyn starając się pozostać niezauważonym skulił się przy barze. ,,Ileż można sikać" -pomyślał. Nie czuł się bezpiecznie w tym miejscu, miał obawę, że zaraz przyjdzie jeden z osób tutaj obecnych i zacznie go zaczepiać.
-Cześć.-Powiedział nieśmiało. ,,Po cholerę ja o tym pomyślałem.-Jestem Steve. Koledzy mówią mi Steve'cio. - Austin kiwnął głową.-Słuchaj, nie będę obijał w bawełnę. Widzę przystojnego młodego mężczyznę, który sam siedzi popijając drinka. Akurat tak się składa, że 2 dni temu wystawił mnie mój chłopak. Więc może...
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie... Jesteś bardzo miły i wgl, ale ja...
-Przypominam słodziaki, że dziś mamy promocję na pokój.- Wtrącił się Xavię, który pomagało Joe'mu za barem. Steve'owi z zachwytu aż zapaliły się iskierki w oczach.
-Nie! Zrozumcie to! Ja tu jestem przez przypadek! Ja mam dziewczynę!-Krzyknął a całe pomieszczenie wypełniła głucha cisza. Wszyscy skierowali wzrok w stronę blondyna, który jedyne na co miał ochotę, to zniknąć, albo zapaść się pod ziemię. Wtem z toalety wyszedł Dez zapinając rozporek od spodni.
-Co tu taka cisza? Bawimy się!- Nikt mu nie odpowiedział. Nadal wszyscy tępo wpatrywali się w jego przyjaciela.
-Dez?
-Tak?
-Na trzy.
-Co?
-Trzy! Spierdalamy!-Wylecieli z pomieszczenia jak z procy biegnąc przed siebie chodnikiem, kolejno wymijając przechodniów. W końcu widząc, że znajdują się w bezpiecznej odległości zatrzymali się, łapiąc powietrze.
-Dez...- Zaczął nerwowo Austin.
-No co?!- Blondyn przeleciał go wzrokiem. (Dobre tego tu nie miało być, ale wiecie o co chodzi.- od Aiq.) Blondyn sparaliżował go wzrokiem. (O! O to słowo mi chodziło).- On mówił, że to jest impreza dla pedałów, ale ja myślałem, że to chodzi o impreze dla kolarzy. No wiesz, miałem nadzieję, że poznamy Armstronga albo Majke.
- Ally nie może się o tym dowiedzieć, rozumiesz?-Odparł szorstko.
- Za kogom ty mnie masz? - Dez widząc minę Austin'a lekko zbladł. - Dobra, dobra nic jej nie powiem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć ludziki, kupe lat c'nie?
To wszystko dlatego, że Alebazi dała dupy! To miał być jej rozdział specjalny, a wyszło jak wyszło :D Chciało by się zwalić wszystko na nią, no ale tak nie można. Połowicznie to też moja wina, ale ona leży w tej mniejszej części połowy C; W każdym razie, ja widzicie wracamy, ale bez Auslly. Tym razem rozdział opiera się głównie na relacji Deza i Austina. Co wy na to? Chcecie też czegoś takiego, czy mentalnie tolerujecie tylko Auslly? :D Poza tym jak się czujecie mordeczki? JAk wam mija życie? Piszcie w komentarzach!
-Aiquenn Hope
-No co?!- Blondyn przeleciał go wzrokiem. (Dobre tego tu nie miało być, ale wiecie o co chodzi.- od Aiq.) Blondyn sparaliżował go wzrokiem. (O! O to słowo mi chodziło).- On mówił, że to jest impreza dla pedałów, ale ja myślałem, że to chodzi o impreze dla kolarzy. No wiesz, miałem nadzieję, że poznamy Armstronga albo Majke.
- Ally nie może się o tym dowiedzieć, rozumiesz?-Odparł szorstko.
- Za kogom ty mnie masz? - Dez widząc minę Austin'a lekko zbladł. - Dobra, dobra nic jej nie powiem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć ludziki, kupe lat c'nie?
To wszystko dlatego, że Alebazi dała dupy! To miał być jej rozdział specjalny, a wyszło jak wyszło :D Chciało by się zwalić wszystko na nią, no ale tak nie można. Połowicznie to też moja wina, ale ona leży w tej mniejszej części połowy C; W każdym razie, ja widzicie wracamy, ale bez Auslly. Tym razem rozdział opiera się głównie na relacji Deza i Austina. Co wy na to? Chcecie też czegoś takiego, czy mentalnie tolerujecie tylko Auslly? :D Poza tym jak się czujecie mordeczki? JAk wam mija życie? Piszcie w komentarzach!
-Aiquenn Hope
Hejaaaa, tak wiem dałam dupy ;(((( i jest mi smutno, ale Aiq dała mi kopniaka w tyłek i to dosłownie. Chociaż ona też powinna dostać bo....hmmm załuszmy, że dla równowagi ;)))) Pszykro mi, zaraz będę płakać. BY THE WAY tak jak Aiq wspomniała jak wam mija życie, piszcie w komach.
Buziaczki :-* :-* :-* :-* :-*
~Alebazi